Kontrowersje wokół najdrożej sprzedanej butelki



Kontrowersje budziły powiązanie butelki z Jeffersonem oraz forma inicjałów wygrawerowanych na butelce. W artykule H. Goldberga w The New York Times zacytowano opinię Cinder Goodwin, badaczki z Fundacji Jeffersona. Fundacja ma siedzibę w budynkach Monticello, posiadłości rodzinnej prezydenta, w stanie Wirginia, gdzie mieszkał aż do śmierci (nawiasem mówiąc posiadłość widnieje na rewersie pięciocentówki).

Fundacja zajmuje się spuścizną po prezydencie. T. Jefferson był bardzo, bardzo skrupulatny. Pani Goodwin przez 15 lat badała wszystkie pozostawione przez niego dokumenty.

Pani Goodwin powiedziała dziennikarzowi NJT, że „akta Jeffersona” z tamtego okresu są praktycznie kompletne. Akta nie wykazują, że kiedykolwiek zamówił, odebrał lub napił się wina z rocznika 1787 lub dostał je w prezencie, choć wszystko zapisywał. Akta pokazują, że zamówił i otrzymał Margaux 1784 i że zamówił Lafite 1784, ale to zamówienie nie zostało zrealizowane.

Cinder Goodwin stwierdziła ponadto, że zgodnie z jej wiedzą, żadna z butelek posiadanych przez Jeffersona nie przetrwała do czasów nam współczesnych oraz sposób zapisu inicjałów jest niezgodny z takimi, jakimi używał prezydent. Wątpliwości badaczy miały więc silne podstawy.

Jednak katalog aukcyjny ani słowem nie pisnął, że były kontrowersje, a artykuł w NJT nie zniechęcił do licytacji. Licytantów uspakajała opinia ekspertów ds. szkła domu aukcyjnego Christie’s, którzy potwierdzili, że zarówno butelka jak i grawerunek odpowiadały stylowi francuskiemu z XVIII wieku.

Faktem było również, że Jefferson był amerykańskim ministrem we Francji od roku 1785 do wybuchu rewolucji francuskiej w 1789 roku i rozwinął w tamtych latach fascynację do francuskich win. Po powrocie do Ameryki kontynuował zamawianie dużych ilości win Bordeaux dla siebie i dla przyjaciela, Jerzego Waszyngtona.

Ponadto w jednym liście z 1790 roku Jefferson ustalił, że kierowane do nich przesyłki powinny być oznaczane odpowiednimi inicjałami. Podczas swojej pierwszej kadencji, prezydent Jefferson wydał ze swej kieszeni na wino siedemset pięćdziesiąt dolarów, co przekłada się dziś na wartość ponad stu tysięcy dolarów.

Trzeba też wspomnieć, że 3 maja 1985 roku, a więc ponad pół roku przed licytacją i sprzedażą otwarto pierwsze wino z „Kolekcji Jeffersona”. Było to w posiadłości Château d’Yquem, w obecności hrabiego Alexandre de Lur Saluces, którego rodzina posiadała Château d’Yquem od czasu, gdy Jefferson odwiedził Bordeaux.

Hrabia napisał później w jednym z listów : „…zdumiewające okazało się to, że wino było doskonałe … nie tylko likierowe i wciąż alkoholowe, ale też bardzo harmonijne. Byłem oszołomiony przekonując się, że jest tak pełne energii i tak żywe, okazując cechy charakterystyczne dla wspaniałego rocznika d’Yquem”

Komentarze i pytania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zamów wino