Butelka Jeffersona



Butelka Jeffersona przed aukcją stała się przedmiotem marzeń najbardziej ambitnych kolekcjonerów i to nie tylko wina, na całym świecie. Jednak na tę akurat butelkę wina stać było niewielu z nich. Christopher Forbes przyleciał na licytację do Londynu z Nowego Jorku prywatnym odrzutowcem. Przyleciał nie po to by licytować się o butelkę Jeffersona, ale, aby wszystkich przelicytować i ją zgarnąć. Taką dyspozycje dał mu ojciec, głowa rodu, Malcom Forbes. Dysponował budżetem, który pozwalał mu czuć się pewnie.  Wszystko działo się szybko. Bogacze nie lubią się nudzić. Po licytacji miał zapakować nowy skarb, dostać się na lotnisko i poszybować swoja rakietą z powrotem do Nowego Jorku.

Forbesowie chełpili się później publicznie, że butelka Jeffersona sprawia im większą radość niż lornetka operowa, którą miał w ręku prezydent Lincoln, kiedy go zastrzelono. Lornetkę też kupili, też należała do skarbów Forbesów. Nie chodziło więc raczej o wino w butelce, tylko o butelkę, a raczej o „historię” przez wielkie „H”, promieniującą z przeszłości butelki.

 

Wygrawerowane na butelce inicjały „Th.J” miały wskazywać na Thomasa Jeffersona.  Ten szczegół uczynił butelkę relikwią dla każdego patriotycznie nastawionego Amerykanina. USA ma tylko ponad 200 lat, jest więc krajem stosunkowo młodym. Jednak jest najstarszą i najbogatszą demokracją świata. Jefferson był współtwórcą Deklaracji Niepodległości, jednym z

Ojców Założycieli Ameryki, jej trzecim prezydentem.

To Jefferson kupił od Napoleona Luizjanę, kawał kontynentu planety Ziemi, przyszłość potęgi Ameryki. Był największą historyczną świętością USA. To w dużej mierze dzięki Jeffersonowi Ameryka stała się supermocarstwem. Bez inicjałów „Th.J” licytowana butelka byłaby tylko starym winem, które prawdopodobnie mogłoby równie być octem.

Telewizja CBS News nazwała wylicytowaną butelkę Jeffersona „Najsłynniejszą butelką wina na świecie”. Ilość pozostałych butelek z kolekcji nigdy nie została dokładnie ustalona. „Znalazca” dzięki rekordowej sprzedaży natychmiast stał się sławny na cały świat. Dalsze „Jeffersony” stały się celem zakupowym najbogatszych kolekcjonerów globu.

Mało kto przejmował się faktem, że przed grudniową licytacją w Londynie pojawiały się pewne kontrowersje. Dwa tygodnie wcześniej, 30 Października 1985 roku w The New York Times ukazał się artykuł Howarda G. Goldberga pod znamiennym tytułem: „Najstarsze Bordeaux? Tak; Jeffersona? Może.” Autor, zacytował komentarz licytatora M. Broadbenta, który zachwalał: – „To będzie najstarsze uwierzytelnione Bordeaux z datowanym rocznikiem, które Christie’s kiedykolwiek sprzedał. Nawet w Château Lafite nie mają tak starej butelki. Najstarsza w ich piwnicy jest z 1797 roku”.

Ciąg dalszy sensacyjnych dziejów butelek Jeffersona wkrótce.

Komentarze i pytania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zamów wino